poniedziałek, 11 lutego 2019

słów kilka o tym jak mozna się wygrzać "w promieniach szczęścia"

W promieniach szczęścia. 

Agata Przybyłek



Styczniowa pogoda nas nie rozpieszcza. Pomimo, że coraz częściej promienie słońca przebijają się przez zachmurzone niebo rażąc w oczy i stymulując organizmy do produkcji witaminy D to jednak pamiętać trzeba, że nadal mamy zimę.

Biorąc to pod uwagę, chwytam się niemal wszystkich sposobów, aby poprawić sobie humor - przynajmniej ten wewnętrzny. Ksiązki Agaty Przybyłek stanowią niezastąpiony środek zaradczy na wszelkie niepogody i życiowe zawirowania, więc jaką inna lekturę mogłam wybrać na "zaziębiony" lutowy weekend?

"W promieniach szczęścia" to drugi tom serii "Bądź przy mnie zawsze". Ta część serii opowiada historię Łucji oraz Justyny, a także ich partnerów - odpowiednio Łukasza i Filipa. Brzmi banalnie? Macie wrażenie, że już gdzieś słyszeliście taką historię? Mylicie się.

W pierwszej kolejności trzeba zaznaczyć, że pomimo iż historia koncetruje się wokół dwóch bardzo młodych dziewczyn, nie oznacza to bynajmniej, że nie zostały już one doświadczone przez życie. Jedna z nich ukrywa sekret, który niszczy jej życie i z którym stara się sobie radzic na kolejnych kartach powieści. Dzięki temu, opowieść stanowi niejako jej spowiedź, wyznanie. Druga, miała jasno sprecyzowany plan na życie, marzenia, ambicje. Niestety, przewrotny los sprawił że musiała z nich zrezygnować i dostosować się do rzeczywistości. I choć wielokrotnie twierdzi, że niczego nie  żałuje dla każdego wrażliwego czytelnika jest jasne, że nie tak wyobrażała sobie swoje życie. Nie tak również wyobrażali sobie jej przyszłość najbliżsi. 
Czy dziewczęta mimo przeciwności, smutku, żalu i traumatycznych przeżyć są w stanie odnaleźć swoje szczęście? 

Książka Agaty Przybyłek pokazuje, że definicja pojęcia "szczęście" jest dla każdego inna. Nasz los jest tylko w naszych rękach i chociaż często napotykamy na życiowe zawirowania to z odrobiną optymizmu ze wszystkim jesteśmy w stanie sobie poradzić. Nie można całe życie kierować się opinią innych, bo to nie ma nic wspólnego ze świadomym kształtowaniem swojego życia. Z pewnością też nie można nazwać "dorosłym" osoby która żyje realizując oczekiwania innych. Nie możemy dać się "popychać".

Po drugie, w powieści poruszony zostaje ważny dla każdej kobiety problem: kariera, nauka, rozwój czy dziecko, rodzina? Ciekawie opisany wątek, pokazuje że często te dwie dziedziny są nie do pogodzenia. 

Po trzecie bohaterki - złożone, dzielne - każda na swój sposób, wywodzące się z odrębnych środowisk. Na pozór kompletne przeciwieństwa, pod pierwszą warstwą mają jednak całą gamę cech wspólnych. Jedyny mój zarzut w tym zakresie sprowadza się do tego, że jedna z nich jest może nieco zbyt "kryształowa". Nie kwestionuję, że ludzie obdarzeni tak szlachetnym charakterem istnieją, ale zdecydowanie są w mniejszości. Z drugiej strony, czy literatura nie ma służyć właśnie skupieniu się na dobrych ludziach, cechach i budowaniu optymistycznego podejścia do życia? Agata Przybyłek z tego przecież właśnie słynie. 
Nieco bardziej podobni charakterologicznie są w powieści panowie, ale nie wokół nich się tu koncentrujemy.

wspomnienie zeszłorocznego majowego weekendu w Międzyzdrojach. 
Ależ tęsknię za Słońcem i ciepłem...…


Na plus zasługuje splecenie ze sobą historii Łucji i Justyny. Nie jest ono oczywiste od początku, ale od momentu, w którym niczym wątek i osnowa zaczynają tworzyć spójny materiał robi się już tylko ciekawiej i ciekawiej, a od literackich opisów i umiejętnie tworzonych zdań ciężko się oderwać. 

Zabrakło mi jednak czegoś w zakończeniu. Odniosłam przeczucie, że autorka niejako spieszy się, aby zamknąć powieść przez co trochę się ono rozmyło i było jakieś niepełne. 

Na marginesie, być może to nadinterpretacja, ale mam wrażenie, że w pewnym momencie Autorka. inspirowała się powieścią M. Majcher - "Cztery pory uczuć. Lato". Zarówno co do tematyki, jak i trochę co do opisów, ale nie traktuję tego jak minus, o świadczy jedynie o dobrej znajomości gatunku literackiego, w którego kręgu Agata Przybyłek się obraca. 

Podsumowując, kolejna udana pozycja w dorobku pisarki. Ciepła, słoneczna, sympatyczna, ale również z nutą refleksji i rozważań. Po prostu - samo życie, którego kształt w ostatecznym rachunku zależy od nas. 




1 komentarz:

  1. Brzmi interesująco, chociaż lubię jak pod koniec powieści coś się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń

Jaki owoc jest twoim ulubionym? Na dzisiejszy deser proponuję "cudze jabłka".

"Cudze jabłka" Agnieszka Krakowiak-Kondracka Przyznam szczerze, że autorka tej powieści nie była mi znana. Jej nazwisko nigdy...