poniedziałek, 25 marca 2019

Wiosna.....

WIOSNA - CIEPLEJSZY WIEJE WIATR.....

Choć wiosna - zarówno ta astronomiczna jak i kalendarzowa w teorii już przyszły to w praktyce pogoda jest w kratkę. Z jednej strony na niebie częściej gości Słońce, jest cieplej, a kwiaty i drzewa powoli zaczynają wypuszczać pierwsze pąki, ale z drugiej - nadal częściej jest pochmurno, pada deszcz, a nastroje i ciśnienie szaleją. sytuacji nie poprawia zatłoczona i opóźniona komunikacja miejska, natłok spraw, wieczny pośpiech, natłok spraw do załatwienia, ciągłe bycie w niedoczasie.

Jednym słowem - przesilenie wiosenne w pełnej krasie.

Do czasu aż nasze organizmy nie przyzwyczaja się do nowej pory roku, a niedługo także i zmiany czasu z zimowego na letni - pozostaje suplementacja witaminami i minerałami, dobra kawa albo herbata i relaks z książką (no, ewentualnie przy dobrym serialu,ale to temat na inny post - swoją drogą szczerze i gorąco polecam moje najnowsze odkrycie - Dom z papieru by Netflix - cudo <3 )

Aby nie zabrakło wam motywacji w tym paradoksalnie trudnym okresie w dzisiejszym poście oferuję wsparcie estetyczne w postaci najlepszych książkowych cytatów o wiośnie. Oczywiście, wybór ma charakter czysto subiektywny :) Trzymajcie się moi drodzy, będzie dobrze :)

Wiosna nie zna różnic wieku - każdy wydaje się młody i radosny. Troski idą na chwilę w zapomnienie, a serca pulsują przeczuciem nieśmiertelności.
Lucy Maud Montgomery – Uwięziona dusza - pamiętniki





 I jak na wiosnę deszcz ciepły a obfity topi śniegi, tak potężna nadzieja stopiła zwątpienie.
Henryk Sienkiewicz – Potop




Wiosną górę pokrywała nieokiełznana zieleń, wzbierająca aż pod niebo. Zawsze stawało się to nagle. Któregoś ranka po prostu była już wiosna, a jej bujny aromat przesycał powietrze. Starzec wdychał gęste ziemne wonie, wspominając inne wiosny, inne lata. Mgliście rozmyślał nad tym, jak pamięta się zapachy... Bo przecież inaczej niż widoki.
Cormac McCarthy – Strażnik sadu



 Pączkują nowe przyjaźnie. Ukorzeniają się stare. Pomimo zmęczenia, pomimo blizn i niedociągnięć, strat i bezpowrotów idzie wiosna. Szkoda by było tego nie złapać, nie wyciągnąć za uszy. Szkoda by było się na tym nie skupić.
Agnieszka Kaluga – Zorkownia




Jedyną sensowną i NATURALNĄ porą na realizację postanowień jest początek wiosny. Optymizm się budzi do życia, drzewa kwitną, ptaszki szwargoczą, słońce nieśmiało wychodzi zza smogu, śnieg topnieje i odkrywa wszystkie psie gów… Wróć. Optymizm. Optymizm się budzi do życia. Ciepło się robi. Wszystkie znaki na niebie – bo, jak ustaliliśmy, na ziemi niekoniecznie – zdają się mówić: „TERAZ! To jest twój moment!
Pani Bukowa – Wielki Ogarniacz Życia czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego


 Wiosna przyszła wcześnie, natarczywa, gwiaździsta i bezsenna.
Piotr Wojciechowski – Kamienne pszczoły


Wiosna ma to do siebie, że wszędzie jest śliczna i każde miejsce w świecie barwi w sposób jedyny i niepowtarzalny. Mieszkaniec Manchesteru, Sosnowca czy Łodzi, a więc miast zadymionych i mało ponętnych, z równym zapałem będzie utrzymywał, że jego sosnowiecka czy manchesterska wiosna jest najpiękniejsza, a przynajmniej w niczym nie ustępuje wiośnie paryskiej.
Leopold Tyrmand – Tyrmand warszawski





niedziela, 17 marca 2019

Nie jest żadnym sekretem, że "prawdy i tajemnice" chodzą w parze.

"Prawdy i tajemnice" - Sylwia Trojanowska


Twórczość tej autorki kojarzyłam do tej pory jedynie z powieściami młodzieżowymi tj. serią "Szkoła latania". Już wówczas wiedziałam, ze warto będzie sięgać po kolejne jej pozycje.
Kiedy więc na rynku wydawniczym ukazała się pierwsza i druga część sagi rodzinnej "Sekrety i kłamstwa" nie potrzebowałam dużo czasu żeby sięgnąć i po nią.


Jak wynika z opisu wydawnictwa - "Magdalena godzinami wsłuchiwała się w opowieści dziadka, jego przeszłość wciąż skrywa tajemnice. We wspomnieniach Ludwika z lat wojny nie brakuje skomplikowanej miłości, strachu i cierpienia. Gdy Magdalena odkrywa niezwykłe poświęcenie Heleny dla jej bliskich, ma wrażenie, że powrót do rodzinnych historii buduje ją na nowo. Przy dźwiękach nostalgicznej muzyki czyta listy i zapiski, które nigdy nie powinny wyjść na jaw. 


Próba rozliczenia się z przeszłością okaże się bolesna, bo niektórych obrazów nie da się już wymazać z pamięci, a dawno podjęte decyzje wciąż przynoszą konsekwencje. Jak prawda o dziadku wpłynie na życie Magdaleny?
Prawdy i tajemnice to krok w stronę rodzinnego pojednania. Rany, przez długie lata pełne żalu, dumy i tęsknoty, jeszcze mogą się zabliźnić. Jeszcze jest na to czas…"

Cóż mogę powiedzieć o książce?

Proza Sylwii Trojanowskiej ma w sobie to coś, co sprawia ze nie można się oderwać od opowieści. Tutaj dodatkowo, na korzyść przemawia przeplatanie wątków współczesności oraz historii. Nie jestem w stanie ocenić w jakim stopniu autorka sięgała do materiałów archiwalnych, a na ile wykazywała się literacką kreatywnością, ale to świadczy jedynie o jej kunszcie literackim. Uważam jednak, że niezależnie od tego ile w treści prawdy  a ile fikcji przedstawiona historia jest na tyle rzeczywista, że mogła mieć miejsce. Z pewnością historia zna setki podobnych zapomnianych lub przemilczanych historii - gwałtów, rozbojów, mordów.....



Równie dobrze jak w pierwszej części ukazana jest złożoność postaci bohaterów. Ludwik Starkowski z jednej strony, "zły" i nieobliczalny, w gruncie rzeczy jest wrażliwym człowiekiem. Odpycha od siebie innych, bo się boi, ale jednocześnie nie chce zostać sam. Nie radzi sobie z własnymi emocjami, odczuciami, poszczególne elementy swojej historii ujawnia stopniowo. Wśród niektórych czytelników takie "szatkowanie" i żonglowanie wątkami Ludwika, Magdaleny, Ewy, Piotra i "Chochoła" może wzbudzać poczucie braku spójności czy nawet chaosu, ale moim zdaniem zamierzeniem autorki było wyłącznie ukazanie jak ciężko przychodzi otwarcie się na drugiego człowieka. Pokazanie, że duży ładunek emocjonalny jaki niesie ze sobą psychiczna spowiedź wymaga przerw. 

W końcu Ludwik, podobnie jak każdy z nas, nie jest człowiekiem bez uczuć.  O głębokiej relacji jaka łączy go z wnuczka świadczy także to, że w rozdziałach w których występują wspólnie o Magdalenie właściwie nigdy nie mówi się używając jej pełnego imienia - zawsze określa się ją mianem Dusi. 




Akcja powieści zdecydowanie zagęszcza się na koniec. Zamiast powieści obyczajowej przekształca się ona w powieść sensacyjną z drobnymi elementami kryminału. Zabieg ten sprawia, że po części opisowej, która może w pewnym momencie nieco nużyć, dochodzi do wzmocnienia tempa, nagromadzenia emocji, wywołania dreszczyku...


Także i otwarte zakończenie pozostawia czytelnika w napięciu i oczekiwaniu na kolejną, trzecią już część.



Podsumowując, jeśli szukacie powieści, która z jednej strony wzbudzi w was refleksje i poczucie więzi z rodziną, jeśli jesteście w zatargu z kimś bliskim i chcecie się pojednać, jeśli potrzebujecie odprężenia, ale także opowiadania z wątkami historycznymi oraz ukazania jak wielki wpływ ma na nas przeszłość, 
jeśli szukacie odpowiedzi na pytanie czy da się żyć ze świadomością zła które się wyrządziło, ciężkich wydarzeń oraz trudnych przeżyć - ta seria z pewnością odpowie na te oraz na wiele innych waszych pytań. Serdecznie polecam. Pani Sylwio, z niecierpliwością czekam na kolejny tom! 




wtorek, 12 marca 2019

Trzynastego.......



13.03.2019


Trzynastka ma coś w sobie. To "coś" sprawiło, że uznana została za pechową. Chociaż osobiście nie wierzę w tego typu przesądy i staram się traktować je z przymrużeniem oka, to jednak czasem warto dla pewności "odpukać w niemalowane".

Najbardziej popularny "zabobon" trzynastego to oczywiście czarny kot. Jeśli przebiegnie ci drogę to trzeba poczekać aż ktoś inny pierwszy przekroczy trasę jego przebiegu i "zabierze" pecha ze sobą. Jeśli chodzi o literackie postacie czarnego kota to myślę, że pierwszym jaki przychodzi na myśl jest Salem z "Sabriny...."

Znalezione obrazy dla zapytania salem kot

Z kolei tym bardziej ambitnym z pewnością kojarzy się Behemot z "Mistrza i Małgorzaty".
Obaj przedstawiciele tego gatunku, choć próbują pozować na przysłowiowych "twardzieli" są w rzeczywistości wybitnie inteligentnymi i całkiem sympatycznymi stworzeniami, które niejednokrotnie przewyższają swoimi zachowaniami i rekcjami ludzi.
                                        Znalezione obrazy dla zapytania behemot kot

Trzynastego dnia miesiąca nie można także deptać po szczelinach, przechodzić pod drabiną ani rozsypać soli. Wszystkie te z pozoru prozaiczne i codzienne czynności w tej konkretnej dacie mogą doprowadzić do katastrofy na miarę "Blackout-u" Elsberga. Jeśli wiec chcesz "szaleć" rób to przez pozostałe 365 dni. Nie trzynastego.

Jeśli natomiast chcesz odgonić od siebie pecha koniecznie weź na szczęście koniczynę, słonia z wysoko zadartą trąbą albo inny talizman na szczęście. Może być totem, niczym w bajce "mój brat niedźwiedź". Jestem pewna, że każdy potencjalny przykry przypadek cię wtedy ominie.

Znalezione obrazy dla zapytania totem mój brat niedźwiedź

Oczywiście, chciałabym zaznaczyć, ze ten post ma charakter wyłącznie żartobliwy :)
W każdym jednak razie, w tym roku wypada w środę - sam środek tygodnia. Niezależnie od tego jakie macie plany na ten dzień i jak ciężki może się on okazać - życzę wam powodzenia :)

poniedziałek, 4 marca 2019

Marzec. Kiedy to się stało?

STOSIK CZYLI PODSUMOWANIE LUTEGO

Luty to najkrótszy miesiąc w roku, o czym łatwo się przekonać zaglądając w kalendarz. W zależności od tego czy mamy rok przestępny czy zwykły ma 28 lub 29 dni. O tym z kolei wie nawet dziecko - a przynajmniej takie, które ma za sobą pierwsze kilka miesięcy nauki w szkole. Oczywista oczywistość.


Nie jest jednak oczywistością w jaki sposób te 4 tygodnie minęły jak przysłowiowy jeden dzień. Pamiętam jak w rozmowie z koleżanką powtarzałam, że dopiero był 1 stycznia, a już mamy luty. 
Teraz powinnam odpowiednio zmienić nazwy miesięcy. Plusem jest to, że zdecydowanie bliżej nam do wiosny - robi się cieplutko, kwiaty kwitną, ptaki śpiewają, do życia budzą się pozytywne uczucia, emocje, a  wraz z nimi kwitną też pomysły na nowe powieści. Tempo czytania również rośnie.bo przecież nie ma nic lepszego i bardziej romantycznego niż oddanie się dobrej lekturze na parkowej ławce albo na kocyku.

Ten post, wbrew pozorom, nie ma na celu przeglądu nowości wydawniczych na nowy sezon, ale dokonanie podsumowania lutego. Jestem sama zdumiona własnym tempem, ponieważ przez te króciutkie 28 dni przeczytałam (a może raczej pochłonęłam) 14 książek (ok - w tym 2 audiobooki, ale jednak to też książki). Z pewnością nie zrecenzuję ich wszystkich, ale w kolejności chronologicznej lista lutowa (wraz z krótką oceną) przedstawia się następująco:

1. Kontratyp - Remigiusz Mróz
recenzja jest tutaj - w skrócie - jeśli komuś miał się udać tak szalony pomysł na fabułę jak to ma miejsce w tym wypadku to tylko Mrozowi i Chyłce :)

2. Mąż na niby - Nina Majewska-Brown
literatura kobieca, Dobrze, choć może nieco rozwlekle pokazane rozterki i perypetie życiowe kobiety zdradzonej przez męża, która musi poradzić sobie w nowej sytuacji - mierzy się w tym zakresie zwłaszcza z utratą wiary we własną kobiecość

3. Dom czwarty - Katarzyna Puzyńska
Oj! Dawno nie czytałam o Lipowie. Minęło co najmniej kilka miesięcy od mojej ostatniej wizyty u młodszego aspiranta Daniela Podgórskiego i sierżant sztabowej Emilii Strzałkowskiej. zmieniło się dużo, ale zdecydowana większość pozostała taka sama, co sprawia, że trochę poczułam się jakbym wracała do domu.

4. W promieniach szczęścia - Agata Przybyłek
Agata Przybyłek jak zawsze niezawodna - ciepła powieść rozgrywająca się na wielu płaszczyznach, na którą trafiłam dokładnie w momencie, w którym potrzebowałam nadziei i otuchy

5. Z otchłani - Martyna Senator
New Adult. Chyba jestem już za dorosłą na ten gatunek, ale nie mogłam przecież pozostawić serii niedokończonej. Poza tym , Martyna Senator nawet powieść z założenia dedykowaną dla młodzieży potrafi tak zaczarować, że dorośli też odnajdą w niej coś dla siebie

6. Zostań do rana - Agnieszka Krakowiak-Kondracka
kolejna bohaterka z serii "Judyt" i polskich Bridget Jones. Żelazny charakter, mnóstwo humoru, zawirowania życiowe i absolutnie fantastyczny obraz relacji matki i córki.

7. Cudze jabłka - jw.

8. Kobiety nieidealne. Iza - Magdalena Kawka, Małgorzata Hayles
Przykład tego, że nawet jeśli tomy serii można czytać oddzielnie to jednak nie należy tego robić. Oczywiście, przyjemność z lektury była niepodważalna (zwłaszcza, że odnalazłam w Izie pewne własne cechy), ale pewnie odbiór byłby nieco inny gdybym poznała bohaterkę w innych okolicznościach. I oczywiście nieco więcej czasu zabrało mi rozeznanie się w treści - kto jest kim, czyim dzieckiem i dlaczego Japończykiem.....

9. Trzecia - Magdalena Stachuła
Chciałam zacząć od Idealnej, ale akurat nie miałam takiej możliwości, bo po prostu nie było jej w bibliotece. Ta pozycja była moim pierwszym i z pewnością nie ostatnim spotkaniem z autorką. Przez cały czas miałam wrażenie jakbym czytała kolejną powieść J.P. Delaney, którego uwielbiam. wielkie brawa za stworzenie kryminału na międzynarodowym poziomie

10. Pod mocnym aniołem - audiobook - Jerzy Pilch
Od czasu tej lektury słowo deliryk i delirium nigdy nie będzie już brzmiało tak samo. świetnie pokazane rozterki alkoholika i jego problemy niezrozumiałe dla osób z zewnątrz. Pokazanie jego walki, absurdów dnia codziennego, wzlotów i upadków. A to wszystko z pasją czytane przez Andrzeja Grabowskiego. Dobra fabuła i dobry lektor - czy mogło sie skończyć inaczej niż sukcesem? Teraz z czystym sumieniem mogę obejrzeć film i jestem pewna, że Robert Więckiewicz też dał w nim popis swoich umiejętności.

11. Dlatego od ciebie odeszłam - Agata Przybyłek
Oficjalnie największe zaskoczenie tego miesiąca. Nie powiem nic więcej poza tym, że książka swoim zakończeniem szokuje. Jest to jednak szok w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

12. Życie na zamówienie. - Karolina Wilczyńska
Po serii "stacja Jagodno" autorka tworzy nową bohaterkę. I bardzo dobrze. Czasem warto zrobić przerwę, choćby po to, żeby nie popaść w pewien schemat zachowań i szkodliwą rutynę. Klimat powieści pozostaje ten sam, ale pojawiają się nowe elementy - jak choćby dotąd nie poruszana problematyka scysji rodzinnych, zrywania relacji, dorastania w przyspieszonym tempie a nawet - prześladowana przez niechcianych adoratorów. Czyta się błyskawicznie i jeszcze szybciej chce się więcej.

13. Na dnie duszy - Anna Sakowicz
Trzy pokolenia, trzy kobiety - tak różne, a tak podobne. Zjednoczone przez śmierć seniorki rodu Rozalii, która przez całe życie oschła wyjawia rodzinne sekrety. wodzi swoją córkę, wnuczkę i członków rodziny za nos, stawia przed nimi zagadki do rozwiązania tylko po to żeby na końcu okazało się, ze faktycznie nikt nic nie wie, a to seniorka znała swoich najbliższych lepiej niż oni sami siebie. Zabawna powieść,(głowie z powodu wspomnianej babki Rozalii, ale także bardzo, bardzo refleksyjna. Dzięki tej lekturze możemy przejrzeć samych siebie jak w lustrze.

14. Terapeutka.  -Bernadetta Prandzioch
Gdyby nie to, że zalegała na domowej półce pewnie bym po nią nie sięgnęła, Dobra, ale właściwie nic poza tym. Jej treść jakoś rozmyła mi się między pozostałymi 13 książkami z tego miesiąca i nieszczególnie zapadła w pamięć. Ale jako że to debiut to można wybaczyć. Czas pokaże, czy pojawią się kolejne i czy będą one lepsze. Warsztat literatki wyrabia się  przecież  z kolejnymi powieściami, a najważniejsze jest to, żeby iść w górę.

poniedziałek, 25 lutego 2019

miłość nie zawsze wystarcza i "Dlatego od ciebie odeszłam"

                                      "Dlatego od ciebie odeszłam"

Agata Przybyłek


Nie tak dawno pisałam o tym, że literatura ma służyć wzbudzaniu pozytywnych emocji, nadziei na przyszłośc, radości. Nadal podtrzymuje swoje stanowisko w tej materii.
Z drugiej jednak strony, jaki byłby sens literatury obyczajowej, gdyby nie pokazywała również cieni życia, problemów, smutków? Nie chodzi przy tym o przysłowiowe ściągnie w dół, ale o ukazanie rzeczywistości. Całości rzeczywistości.

Historia dzieje się na dwóch płaszczyznach, wśród dwóch różnych grup wiekowych.
Pierwsza to studenci, przyjaciele - Ada, Paweł i Igor. Każde z nich jest inne, pochodzi z innego środowiska, ma inne problemy. Nie chciałabym tu zdradzać za dużo z treści, ale Ada to młoda ambitna dziewczyna z dość jasno sprecyzowanym planem na przyszłość, jeden z jej przyjaciół cierpi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, a drugi w związku z ciężką sytuacją rodzinną jako remedium na problemy uważa przypadkowy seks. To co łączy bohaterów to skomplikowane relacje miłosne - obaj męscy bohaterowie kochają bowiem główną bohaterkę każde na swój sposób.
Druga płaszczyzna to historia Marianny, która przeżyła wojnę, która wbrew rozsądkowi zakochała się w Niemcu - oprawcy, i która długo nie dostrzegała jego prawdziwej, okrutnej natury. Kiedy jednak przyszło otrzeźwienie z bólem i żalem musiała pożegnać swoją miłość.




Agata Przybyłek w trzeciej części serii "Bądź przy mnie zawsze" odbiega od schematu z którego jest znana. Przede wszystkim dlatego, że powieść "Dlatego od ciebie odeszłam" jest zdecydowanie dojrzalsza i poważniejsza. Skupia się na sytuacjach z przeszłości oraz na tym jaki wpływ ma ona na całe nasze życie, a z czego często nie zdajemy sobie sprawy. Przypadkowe spotkania, pozornie nic nie znaczące detale, przewrotny los - wszytsko to może sprawić, żę nasza sytuacja zmienia się o 180 stopni. Pokazuje, że wbrew pozorom nie na wszytsko w życiu mamy wpływ, a decyzje często podejmujemy na oślep. Układamy zyciowe puzzle, w których brakuje nam elementów. Nie możemy zatem dostrzecz pełnego obrazu. 

Agata Przybyłek po raz pierwszy podjęła także próbę zmierzenia się z powieścią, która opiera się o historię. Z pozytywnym efektem. I chociaż jak sama to podkreśliła, choć pomocą służył jej ojciec - historyk, celem nie było oparcie się na faktach historycznych. Niezależnie jednak od tego, umiejscowienie części akcji w XX wieku sprawia, ze powieść nabiera nieco dynamizmu. Takie zestawienie przeszłośc i przeszłości doskonale wpisuje się w konwencję, o której już pisałam wyżej - że decyzje jakie podejmujemy nierzadko oddziałują na całe nasze życie.

Już samym tytułęm autorka sugeruje, że tym razem powieść będzie przesycona refleksją i rzeczywiście tak jest. Dużo z niej melancholii i rozważań, jednak tematem przewodnim nadal pozostaje MIŁOŚĆ i różnorakie jej odcienie i barwy - zaczynając od bladego różu podczas poznawania drugiej osoby, czerwieni w najbardziej intensywnym stadium zakochania, żółci przy zazdrości, błękitu kiedy wygasa. Tylko czy naprawdę miłość może do końca wygasnąć? M
oim zdaniem, ostateczną konkluzją książki jest to, że Miłość (przez duże M) do osoby, która raz pokochaliśmy zostaje z nami zawsze, choć często ukryta głęboko w środku. Okoliczność ta wychodzi na jaw często w najmniej oczekiwanych i pożądanych momentach, co może skończyć się tragicznie.

Nie chcę zdradzać zakończenia, ale jest szokujące - w każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Przede wszystkim jednak na olbrzymi plus zasługuje to, ze opisane jest oszczędnie. Autorka nie wpada w groteskę czy jakakolwiek przesadę - wszystko opisuje dyskretnie, delikatnie, zostawiając niedopowiedzenia i ciszę w miejscach,  w których słowa powinny zostać zastąpione osobistymi emocjami czytelnika.

Podsumowując, jeśli szukacie lekkiej, przyjemnej historii na weekend, która was odpręży i zrelaksuje - nie sięgajcie po ten tom serii (odsyłam do "Takie rzeczy tylko z mężem"). Jeśli jednak macie ochotę na nutkę goryczy, szukacie wspomnień, rozważań, refleksji - wybór "Dlatego od ciebie odeszłam" będzie strzałem w dziesiątkę.

wtorek, 19 lutego 2019

Jaki owoc jest twoim ulubionym? Na dzisiejszy deser proponuję "cudze jabłka".

"Cudze jabłka"

Agnieszka Krakowiak-Kondracka


Przyznam szczerze, że autorka tej powieści nie była mi znana. Jej nazwisko nigdy nie obiło mi się o uszy", nie pojawiło na żadnym forum książkowym, na fejsbukowej grupie czy w wyszukiwarce Google. Seria "z fasonem" też nie brzmiała znajomo (dodam tylko że w jej ramach dwie powieści napisała bardziej popularna Agnieszka Olejnik)
Przyciągnęła mnie okładka.
Trylogia autorstwa Agnieszki Krakowiak-Kondrackiej stała sobie na półce w bibliotece i skupiła na sobie mój wzrok niczym zielono-pomarańczowo- czerwona tęcza. Nie będę się przecież opierać. Szkoda że limit książek na karcie pozwolił mi wypożyczyć tylko dwie, ale już niedługo, niedługo...…..

"Cudze jabłka" to powieść o Marku, Ewie i ich nastoletniej córce - Poli. Rodzina, którą można określić dobrze sytuowaną. On jest architektem, ona panią domu. Prowadzą życie o którym wielu może pomarzyć - duży dom, zagraniczne wakacje, dobra pensja męża. żyć nie umierać. Wszystko zmienia się o 180 stopni po wyjeździe do Grecji, kiedy to okazuje się że zagraniczny kontrahent oszukał głównego bohatera i zamiast zarobku piętrzy się przed nim stos długów i zobowiązań. Od tej pory wszystko wydaje się toczyć po równi pochyłej w dół. Powoli zaczyna brakować funduszy, konieczne jest dopasowywanie się do nowych okoliczności. O ile dorosłym przychodzi to z trudem, o tyle nastoletnia Pola w ogóle nie może zrozumieć co dzieje się w jej rodzinie. Pomimo że jej rodzice walczą o to, aby utrzymać swoją relację na tym samym poziomie zaangażowania w ostatecznym rozrachunku ojciec wyprowadza się z domu. Matka, która chce zapewnić córce najlepsze warunki, w tym możliwość rozwoju jej kariery pływackiej unosi się tym samym honorem i podejmuje pracę w hotelu. Ukrywa tylko, że zatrudniła się jako..... sprzątaczka.

Z opisu - nic specjalnie wielkiego. Ot, kolejna historia małżeństwa w kryzysie, który ostatecznie zostaje przezwyciężony. Niektórzy autorzy mają jednak dar, który prostą codzienną historię pozwala tak zaczarować, że po prostu wciąga. O tym, że literatura ma nam dawać nadzieję i wiarę na przyszłość pisałam już pryz okazji recenzji powieści "W promieniach szczęścia". "Cudze jabłka" zdecydowanie spełniają to kryterium. Dobrze tez ukazana jest przemiana głównej bohaterki z nieco niezorientowanej małej dziewczynki, która do tej pory funkcjonowała tylko przy mężu, poprzez sprzątaczkę, dla której ten rodzaj pracy jest hańbą, aż po kobietę, która wykształca sobie własną wartość i walczy o siebie i rodzinę.

Na docenienie zasługuje także dobre ujęcie reakcji jedenastoletniej Poli. Z jednej strony nie rozumie ona zachowania swoich rodziców (którzy maja przed sobą tajemnice, wśród których pojawiają się nieporozumienia, niedomówienia), a z drugiej - czuje i wie więcej niż można spodziewać się po tak młodej osobie. Jak sama mówi w jednym z cytatów - dorasta. Co więcej, dzieje się to na każdej kolejnej karcie powieści.
Rozwój bohaterów jest tym samym wyraźnie widoczny.

W tej historii nieco mniej jest panów. Oczywiście, mamy męża głównej bohaterki, partnera jej przyjaciółki oraz...… Wiktora, ale główną role pełnią kobiety. Może to nieco feministyczne, ale w ostatecznym rozrachunku wychodzi na dobre. Bardzo doceniam tez to, że autorka nie starała się za wszelką cenę wprowadzić do powieści wątku romansu. Relacja Ewy oraz Wiktora pozostaje na płaszczyźnie czysto przyjacielskiej, choć pewnie dla części czytelników kuszące byłoby kilka scen. Otwarcie mówię  - nie doczekacie się ich - i bardzo dobrze.

Spodobało mi się opisanie rzeczywistości hotelu. Jest wiele filmów, które pokazują jak wśród luksusów funkcjonują pokojówki, menedżerowie, zarząd, ale mało kto decyduje się na zejście na niziny (oczywiście nie mam tu na celu obrażania kogokolwiek), bo to zawsze ryzykowne i można narazić się na zarzuty dyskryminacji. Autorka tymczasem opisuje rzeczywistość tej grupy z wyczuciem i wyważeniem, nie szczędząc jednak rzeczywistych opisów zachowania gości, w tym ich agresji wobec obsługi czy nieco stereotypowego rujnowania pokoi. Poza tym, to nie miał być przecież reportaż o funkcjonowaniu sprzątaczek tylko powieść obyczajowa.

Zabrakło mi nieco jakiegoś momentu kulminacyjnego. Nie chodzi oczywiście o spektakularne fajerwerki, ale czegoś co nadałoby tej okładkowej zieleni nieco więcej szmaragdowego blasku. Tymczasem historia jest po prostu.... dobra.
Pewnie też taka miała być.
W końcu pokazuje życie, a ono jest przede wszystkim prawdziwe. Nie czarne. Nie białe. Są w nim pozytywne i negatywne emocje, ale dla większości z nas jest po prostu przeciętne. I to ukazuje książka - codzienne funkcjonowanie, śmiech, łzy, radość, smutek. Bez większych emocji, szoków czy wymuszonej fabuły. Tutaj nikt nie pakuje walizek i nie decyduje się z dnia na dzień na weekendowy wypad na ośmiotysięcznik ( o tym: tutaj)  :D :D

poniedziałek, 11 lutego 2019

słów kilka o tym jak mozna się wygrzać "w promieniach szczęścia"

W promieniach szczęścia. 

Agata Przybyłek



Styczniowa pogoda nas nie rozpieszcza. Pomimo, że coraz częściej promienie słońca przebijają się przez zachmurzone niebo rażąc w oczy i stymulując organizmy do produkcji witaminy D to jednak pamiętać trzeba, że nadal mamy zimę.

Biorąc to pod uwagę, chwytam się niemal wszystkich sposobów, aby poprawić sobie humor - przynajmniej ten wewnętrzny. Ksiązki Agaty Przybyłek stanowią niezastąpiony środek zaradczy na wszelkie niepogody i życiowe zawirowania, więc jaką inna lekturę mogłam wybrać na "zaziębiony" lutowy weekend?

"W promieniach szczęścia" to drugi tom serii "Bądź przy mnie zawsze". Ta część serii opowiada historię Łucji oraz Justyny, a także ich partnerów - odpowiednio Łukasza i Filipa. Brzmi banalnie? Macie wrażenie, że już gdzieś słyszeliście taką historię? Mylicie się.

W pierwszej kolejności trzeba zaznaczyć, że pomimo iż historia koncetruje się wokół dwóch bardzo młodych dziewczyn, nie oznacza to bynajmniej, że nie zostały już one doświadczone przez życie. Jedna z nich ukrywa sekret, który niszczy jej życie i z którym stara się sobie radzic na kolejnych kartach powieści. Dzięki temu, opowieść stanowi niejako jej spowiedź, wyznanie. Druga, miała jasno sprecyzowany plan na życie, marzenia, ambicje. Niestety, przewrotny los sprawił że musiała z nich zrezygnować i dostosować się do rzeczywistości. I choć wielokrotnie twierdzi, że niczego nie  żałuje dla każdego wrażliwego czytelnika jest jasne, że nie tak wyobrażała sobie swoje życie. Nie tak również wyobrażali sobie jej przyszłość najbliżsi. 
Czy dziewczęta mimo przeciwności, smutku, żalu i traumatycznych przeżyć są w stanie odnaleźć swoje szczęście? 

Książka Agaty Przybyłek pokazuje, że definicja pojęcia "szczęście" jest dla każdego inna. Nasz los jest tylko w naszych rękach i chociaż często napotykamy na życiowe zawirowania to z odrobiną optymizmu ze wszystkim jesteśmy w stanie sobie poradzić. Nie można całe życie kierować się opinią innych, bo to nie ma nic wspólnego ze świadomym kształtowaniem swojego życia. Z pewnością też nie można nazwać "dorosłym" osoby która żyje realizując oczekiwania innych. Nie możemy dać się "popychać".

Po drugie, w powieści poruszony zostaje ważny dla każdej kobiety problem: kariera, nauka, rozwój czy dziecko, rodzina? Ciekawie opisany wątek, pokazuje że często te dwie dziedziny są nie do pogodzenia. 

Po trzecie bohaterki - złożone, dzielne - każda na swój sposób, wywodzące się z odrębnych środowisk. Na pozór kompletne przeciwieństwa, pod pierwszą warstwą mają jednak całą gamę cech wspólnych. Jedyny mój zarzut w tym zakresie sprowadza się do tego, że jedna z nich jest może nieco zbyt "kryształowa". Nie kwestionuję, że ludzie obdarzeni tak szlachetnym charakterem istnieją, ale zdecydowanie są w mniejszości. Z drugiej strony, czy literatura nie ma służyć właśnie skupieniu się na dobrych ludziach, cechach i budowaniu optymistycznego podejścia do życia? Agata Przybyłek z tego przecież właśnie słynie. 
Nieco bardziej podobni charakterologicznie są w powieści panowie, ale nie wokół nich się tu koncentrujemy.

wspomnienie zeszłorocznego majowego weekendu w Międzyzdrojach. 
Ależ tęsknię za Słońcem i ciepłem...…


Na plus zasługuje splecenie ze sobą historii Łucji i Justyny. Nie jest ono oczywiste od początku, ale od momentu, w którym niczym wątek i osnowa zaczynają tworzyć spójny materiał robi się już tylko ciekawiej i ciekawiej, a od literackich opisów i umiejętnie tworzonych zdań ciężko się oderwać. 

Zabrakło mi jednak czegoś w zakończeniu. Odniosłam przeczucie, że autorka niejako spieszy się, aby zamknąć powieść przez co trochę się ono rozmyło i było jakieś niepełne. 

Na marginesie, być może to nadinterpretacja, ale mam wrażenie, że w pewnym momencie Autorka. inspirowała się powieścią M. Majcher - "Cztery pory uczuć. Lato". Zarówno co do tematyki, jak i trochę co do opisów, ale nie traktuję tego jak minus, o świadczy jedynie o dobrej znajomości gatunku literackiego, w którego kręgu Agata Przybyłek się obraca. 

Podsumowując, kolejna udana pozycja w dorobku pisarki. Ciepła, słoneczna, sympatyczna, ale również z nutą refleksji i rozważań. Po prostu - samo życie, którego kształt w ostatecznym rachunku zależy od nas. 




Wiosna.....

WIOSNA - CIEPLEJSZY WIEJE WIATR..... Choć wiosna - zarówno ta astronomiczna jak i kalendarzowa w teorii już przyszły to w praktyce pogoda ...