poniedziałek, 22 lipca 2019

Listy mogą być równie dobrze miłosne jak i zza grobu.

Remigiusz Mróz
"Listy zza grobu"


Są tacy autorzy, których nazwiska bronią się na rynku czytelniczym same. Jednym z nich jest z pewnością Remigiusz Mróz, którego tempo wydawania książek przypomina pociąg pendolino, a poziom i jakość jego twórczości wcale nie spada.

W swojej kolejnej pozycji pisarz kreuje postać Seweryna Baszczyńskiego, który po wielu latach powraca do swojej rodzinnej miejscowości, w której wiele rzeczy się zmieniło a wiele pozostało bez zmian. Po znacznym upływie czasu do głosu dochodzą wspomnienia i przeszłość, ale pojawiają się także nowe wątki w życiu. Seweryn wiezie je ze sobą nie do końca mając świadomość jak wielki wpływ będą miały na życie otaczających go osób.

Niewątpliwym atutem "Listów zza grobu" jest ciekawie skonstruowana fabuła. Zagadki, które pozostawione są w tytułowych listach są spójne, logiczne i konsekwentnie kształtowane. Zmuszą do myślenia, jednocześnie nie przytłaczając przy tym wydumanymi liczbami czy danymi "znikąd" jak to miało miejsce np. w Endgame. Składają się na jednolitą całość - niby tak oczywistą, a faktycznie ukrytą.

Bardzo podoba mi się także poczucie humoru głównego bohatera. Już chyba kiedyś o tym wspominałam, ale jeśli chodzi o te kwestie to pisarstwo Remigiusza Mroza zahacza nieco o styl Alka Rogozińskiego, który zwany jest przecież królem komedii kryminalnej i którego osobiście uwielbiam. Dzięki wprowadzeniu takiej małej odskoczni od poważnych wątków "Listy zza grobu" nabierają indywidualnego charakteru i nie sposób się przy nich nudzić.

Na plus oceniam także kształtowanie postaci kobiecych. Od czasu trylogii "w kręgach władzy" Remigiusz odbiegł nieco od dotychczas kształtowanego wizerunku kobiety-siłaczki (tak, mówię o Chyłce). Teraz, nadaje swoim bohaterkom cechy które choć z pozoru mogą świadczyć o słabości w rzeczywistości pokazują ich ludzkie oblicze - rozterki, wątpliwości, wahania. Kobieta też człowiek, prawda? Do tego, chyba po raz pierwszy w książce tego autora pojawiają sie dzieci - córki Seweryna, które tez dodają dynamizmu i humoru, ale także poruszają wątek, którego dotychczas nie było - rodzicielstwa i tego ile ojciec czy matka jest w stanie zrobić dla swoich potomków.

Podsumowując - jeśli szukacie dobrej, wciągającej lektury na lato, a znudziły się wam romanse i "Judyty" to powieść "Listy zza grobu" jest zdecydowanie dla was. Gwarantuję, że w czasie upałów nie raz zmrozi wam krew i zapełni długą sierpniową noc. Nawet komary przestaną być straszne. No i z pewnością dostarczy emocji i wrażeń, o których będzie można rozmawiać ze znajomymi wpatrując się w letnie ognisko czy szukając gwiazd na niebie.

środa, 5 czerwca 2019

O tym co i za ile można kupić czyli "Wyprzedaż snów"

"Wyprzedaż snów"

Marzena Rogalska


Książki pisane przez szeroko pojętych „celebrytów” zwykle wywołują u mnie pewną nieufność. Mamy przecież świadomość tego, że niejednokrotnie ich faktycznymi autorami są tzw. ghostwriterzy, których twórczość pozostaje głęboko ukrytą tajemnicą, a magnesem, który przyciąga czytelników jest nazwisko „kogoś sławnego”.
Okazuje się jednak, że jak w starym przysłowiu – nie należy oceniać książki po okładce.

Bohaterka historii stworzonej przez Marzenę Rogalską (i tak – wierzę, że faktyczną autorką jest właśnie ona), Agata Donimirska to trzydziestolatka po przejściach. Właśnie wraca z Londynu, w którym spędziła kilka ostatnich lat swojego życia. Niespodziewany wyjazd oraz równie niespodziewany powrót wywołują liczne konsekwencje w życiu nie tylko Agaty, ale również grona jej przyjaciół.
Głowna postać to kobieta silna, którą kolokwialnie można określić jako „babkę z jajami” J Jej optymistyczne, ale też realistyczne podejście do życia sprawia, że radzi sobie w wielu trudnych sytuacjach. Nie jest „ze stali”, ale też nie przedstawia sobą obrazu kobietki, która koniecznie potrzebuje do szczęścia mężczyzny, co oczywiście (uwaga! Spojler!) nie sprawia, że ostatecznie nie odnajduje miłości. Z życiowych perturbacji nierzadko udaje jej się wyjść z pomocą przyjaciół ( w tyle głowy zabrzmiało mi teraz „with a little help from my friends”).
Niewątpliwym plusem historii jest to, że pomimo swojej prostoty i dość popularnego w literaturze kobiecej motywu „Judyty”, która zaczyna od nowa, książka ma w sobie coś nieuchwytnego co wymyka się konwenansom. Wartka akcja, ciekawie wykreowani bohaterowie, doskonałe wyważenie cech charakteru głównej bohaterki sprawiają, że od historii nie sposób się oderwać. Agata świetnie pokazuje, że trzeba walczyć o siebie, ale nie robi tego „na siłę”. Nikomu nie musi nic udowadniać. Dzięki temu, że jest sobą, dobrze się ze sobą czuje i zna swoją wartość cenią ją inni.
Postacie z drugiego planu również przedstawiają sobą całą mozaikę zachowań, cech, charakterów. Mamy osoby, które wyszły z uzależnienia, geniusza informatycznego, niewidomego muzyka, znawcę dzieł sztuki, weterynarz, lekarkę, dzieci, dorosłych, psy i koty. Wydaje się, że taka paleta nie może stworzyć całości? Rzeczywiście, wydaje się, bo te miszmasz kolorów w efekcie tworzy piękny, barwny i spójny obraz.
Bardzo duży plus za kreatywność w tworzeniu snów i listów jakie Agata przekazała swoim przyjaciołom, ponieważ pokazuje, że warto słuchać instynktu, podświadomości. W chwilach zwątpienia, załamania to często ona podsuwa najlepsze rozwiązania, które przecież są na wyciągnięcie ręki.
Choć wszystkie rodziały książki utrzymane są na równym poziomie, nie ma części które byłyby przydługie czy po prostu nudne, prawdziwą petardą emocjonalną jest zakończenie, którego oczywiście nie mogę zdradzić. Zdecydowanie warto, bo dawno nie miałam w rękach powieści przy której zakończeniu uzewnętrzniłam się do tego stopnia, że aż zakrzyknęłam z niedowierzania.
Podsumowując, Wyprzedaż snów to historia dla wszystkich, nie tylko dla kobiet, bo poza „babkami”, mamy w niej także dobrą równowagę „facetów”. Opowieść dla ludzi, którzy chcą być szczęśliwi. Którzy szukają swojego potencjału i ścieżki. I dla tych, którzy potrzebują odprężenia, oddechu, oczyszczenia myśli – w końcu nadchodzi lato, a kiedy lepiej się śni i marzy niż w upalne czerwcowo-lipcowo-sierpniowe noce?  

niedziela, 12 maja 2019

Influencer Live 2019!

Influencer.
Co to słowo znaczy?

We współczesnym świecie, który ze swoją dynamicznie rozwijającą się technologią daje nam niemal nieograniczone możliwości nabiera zupełnie nowego znaczenia.
Każdy z nas może znaleźć swoją "niszę", pole do działania.
Każdy może coś zrobić, wyjść z domu, pokazać się, zaprezentować swoje zainteresowania, wypromować swoją działalność....
Tylko od nas zależy czy to co będziemy robić będzie dobre.

Między innymi o tym opowiadali prelegenci tegorocznej konferencji #influencerlive2019 w Poznaniu.

Oczywiście, uczestnictwo we wszystkich wykładach czy warsztatach graniczyło z niemożliwością, jako że organizatorzy postarali się, aby atrakcji nie zabrakło.
Ze swojej strony, miałam jednak niewątpliwą przyjemność brać udział w spotkaniu z Robertem Biedroniem oraz Szymonem Hołownią. Oboje, choć w odmienny sposób pokazywali w jaki sposób influencerzy, blogerzy i twórcy mogą kształtować świat.
Szczególnie zapadły mi w pamięć słowa pierwszego z ww. mówców - odnoszące się do tego, że aby być szczęśliwym trzeba brać los we własne ręce. Może zabrzmi to nieco banalnie, ale faktycznie - każdy z nas jest kowalem własnego losu. A jeśli na pasji i zainteresowaniach można także wpływać na świat - dlaczego nie skorzystać z takiej możliwości.





Na szali należy postawić z jednej strony marazm, narzekanie i bierność, a z drugiej - działanie, ruch, aktywność. Jasne. To drugie nieodmiennie niesie ze sobą zagrożenia w postaci wszechobecnego hejtu, kłótni, wywoływania przysłowiowego "kotła bałkańskiego". Czy warto?
Czy warto mieć przeczucie, że robimy coś wartościowego?
Ze nasze życie coś znaczy? Że coś po sobie zostawimy?



 Moim zdaniem odpowiedź jest oczywista, ale każdy musi udzielić jej samodzielnie w oparciu o swoje sumienie i wewnętrzne przekonania.
Mam też wrażenie, że tegoroczna edycja konferencji zbiegła się w czasie i w tematyce z inną akcją organizowana w Poznaniu. Otóż przy hotelu Sheraton, przy MTP, zainstalowane zostało sześć totemów projektu Alicji Białej. Symbolizują one współczesne Ziemi - Deforestację, produkcję żywności, wyeksploatowanie łowisk, smog, nadprodukcję plastiku i wymieranie populacji dzikich zwierząt. Jak mówi sama autorka: nigdy nie jesteśmy zbyt mali, by coś zmienić. 

Dodam jeszcze, ze wśród wystawców konferencji byli m.in. Lidl, Body Boom, Puffins czy Rosefield.



Partnerami akcji byli m.in Whiskey in the Jar oraz marka Allegro.



każdy z uczestników konferencji miał szansę na pokazanie swojego miejsca w sieci -
strony, bloga, instagrama na którym działa.

Konferencja dała szansę nawiązania nowych znajomości, kontaktów, nabrania doświadczenia i zdobycia wiedzy. Tych z was, którzy brali udział serdecznie pozdrawiam. Tych, którzy nie byli namawiam do udziału w następnej edycji.

DO ZOBACZENIA ZA ROK!




poniedziałek, 25 marca 2019

Wiosna.....

WIOSNA - CIEPLEJSZY WIEJE WIATR.....

Choć wiosna - zarówno ta astronomiczna jak i kalendarzowa w teorii już przyszły to w praktyce pogoda jest w kratkę. Z jednej strony na niebie częściej gości Słońce, jest cieplej, a kwiaty i drzewa powoli zaczynają wypuszczać pierwsze pąki, ale z drugiej - nadal częściej jest pochmurno, pada deszcz, a nastroje i ciśnienie szaleją. sytuacji nie poprawia zatłoczona i opóźniona komunikacja miejska, natłok spraw, wieczny pośpiech, natłok spraw do załatwienia, ciągłe bycie w niedoczasie.

Jednym słowem - przesilenie wiosenne w pełnej krasie.

Do czasu aż nasze organizmy nie przyzwyczaja się do nowej pory roku, a niedługo także i zmiany czasu z zimowego na letni - pozostaje suplementacja witaminami i minerałami, dobra kawa albo herbata i relaks z książką (no, ewentualnie przy dobrym serialu,ale to temat na inny post - swoją drogą szczerze i gorąco polecam moje najnowsze odkrycie - Dom z papieru by Netflix - cudo <3 )

Aby nie zabrakło wam motywacji w tym paradoksalnie trudnym okresie w dzisiejszym poście oferuję wsparcie estetyczne w postaci najlepszych książkowych cytatów o wiośnie. Oczywiście, wybór ma charakter czysto subiektywny :) Trzymajcie się moi drodzy, będzie dobrze :)

Wiosna nie zna różnic wieku - każdy wydaje się młody i radosny. Troski idą na chwilę w zapomnienie, a serca pulsują przeczuciem nieśmiertelności.
Lucy Maud Montgomery – Uwięziona dusza - pamiętniki





 I jak na wiosnę deszcz ciepły a obfity topi śniegi, tak potężna nadzieja stopiła zwątpienie.
Henryk Sienkiewicz – Potop




Wiosną górę pokrywała nieokiełznana zieleń, wzbierająca aż pod niebo. Zawsze stawało się to nagle. Któregoś ranka po prostu była już wiosna, a jej bujny aromat przesycał powietrze. Starzec wdychał gęste ziemne wonie, wspominając inne wiosny, inne lata. Mgliście rozmyślał nad tym, jak pamięta się zapachy... Bo przecież inaczej niż widoki.
Cormac McCarthy – Strażnik sadu



 Pączkują nowe przyjaźnie. Ukorzeniają się stare. Pomimo zmęczenia, pomimo blizn i niedociągnięć, strat i bezpowrotów idzie wiosna. Szkoda by było tego nie złapać, nie wyciągnąć za uszy. Szkoda by było się na tym nie skupić.
Agnieszka Kaluga – Zorkownia




Jedyną sensowną i NATURALNĄ porą na realizację postanowień jest początek wiosny. Optymizm się budzi do życia, drzewa kwitną, ptaszki szwargoczą, słońce nieśmiało wychodzi zza smogu, śnieg topnieje i odkrywa wszystkie psie gów… Wróć. Optymizm. Optymizm się budzi do życia. Ciepło się robi. Wszystkie znaki na niebie – bo, jak ustaliliśmy, na ziemi niekoniecznie – zdają się mówić: „TERAZ! To jest twój moment!
Pani Bukowa – Wielki Ogarniacz Życia czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego


 Wiosna przyszła wcześnie, natarczywa, gwiaździsta i bezsenna.
Piotr Wojciechowski – Kamienne pszczoły


Wiosna ma to do siebie, że wszędzie jest śliczna i każde miejsce w świecie barwi w sposób jedyny i niepowtarzalny. Mieszkaniec Manchesteru, Sosnowca czy Łodzi, a więc miast zadymionych i mało ponętnych, z równym zapałem będzie utrzymywał, że jego sosnowiecka czy manchesterska wiosna jest najpiękniejsza, a przynajmniej w niczym nie ustępuje wiośnie paryskiej.
Leopold Tyrmand – Tyrmand warszawski





niedziela, 17 marca 2019

Nie jest żadnym sekretem, że "prawdy i tajemnice" chodzą w parze.

"Prawdy i tajemnice" - Sylwia Trojanowska


Twórczość tej autorki kojarzyłam do tej pory jedynie z powieściami młodzieżowymi tj. serią "Szkoła latania". Już wówczas wiedziałam, ze warto będzie sięgać po kolejne jej pozycje.
Kiedy więc na rynku wydawniczym ukazała się pierwsza i druga część sagi rodzinnej "Sekrety i kłamstwa" nie potrzebowałam dużo czasu żeby sięgnąć i po nią.


Jak wynika z opisu wydawnictwa - "Magdalena godzinami wsłuchiwała się w opowieści dziadka, jego przeszłość wciąż skrywa tajemnice. We wspomnieniach Ludwika z lat wojny nie brakuje skomplikowanej miłości, strachu i cierpienia. Gdy Magdalena odkrywa niezwykłe poświęcenie Heleny dla jej bliskich, ma wrażenie, że powrót do rodzinnych historii buduje ją na nowo. Przy dźwiękach nostalgicznej muzyki czyta listy i zapiski, które nigdy nie powinny wyjść na jaw. 


Próba rozliczenia się z przeszłością okaże się bolesna, bo niektórych obrazów nie da się już wymazać z pamięci, a dawno podjęte decyzje wciąż przynoszą konsekwencje. Jak prawda o dziadku wpłynie na życie Magdaleny?
Prawdy i tajemnice to krok w stronę rodzinnego pojednania. Rany, przez długie lata pełne żalu, dumy i tęsknoty, jeszcze mogą się zabliźnić. Jeszcze jest na to czas…"

Cóż mogę powiedzieć o książce?

Proza Sylwii Trojanowskiej ma w sobie to coś, co sprawia ze nie można się oderwać od opowieści. Tutaj dodatkowo, na korzyść przemawia przeplatanie wątków współczesności oraz historii. Nie jestem w stanie ocenić w jakim stopniu autorka sięgała do materiałów archiwalnych, a na ile wykazywała się literacką kreatywnością, ale to świadczy jedynie o jej kunszcie literackim. Uważam jednak, że niezależnie od tego ile w treści prawdy  a ile fikcji przedstawiona historia jest na tyle rzeczywista, że mogła mieć miejsce. Z pewnością historia zna setki podobnych zapomnianych lub przemilczanych historii - gwałtów, rozbojów, mordów.....



Równie dobrze jak w pierwszej części ukazana jest złożoność postaci bohaterów. Ludwik Starkowski z jednej strony, "zły" i nieobliczalny, w gruncie rzeczy jest wrażliwym człowiekiem. Odpycha od siebie innych, bo się boi, ale jednocześnie nie chce zostać sam. Nie radzi sobie z własnymi emocjami, odczuciami, poszczególne elementy swojej historii ujawnia stopniowo. Wśród niektórych czytelników takie "szatkowanie" i żonglowanie wątkami Ludwika, Magdaleny, Ewy, Piotra i "Chochoła" może wzbudzać poczucie braku spójności czy nawet chaosu, ale moim zdaniem zamierzeniem autorki było wyłącznie ukazanie jak ciężko przychodzi otwarcie się na drugiego człowieka. Pokazanie, że duży ładunek emocjonalny jaki niesie ze sobą psychiczna spowiedź wymaga przerw. 

W końcu Ludwik, podobnie jak każdy z nas, nie jest człowiekiem bez uczuć.  O głębokiej relacji jaka łączy go z wnuczka świadczy także to, że w rozdziałach w których występują wspólnie o Magdalenie właściwie nigdy nie mówi się używając jej pełnego imienia - zawsze określa się ją mianem Dusi. 




Akcja powieści zdecydowanie zagęszcza się na koniec. Zamiast powieści obyczajowej przekształca się ona w powieść sensacyjną z drobnymi elementami kryminału. Zabieg ten sprawia, że po części opisowej, która może w pewnym momencie nieco nużyć, dochodzi do wzmocnienia tempa, nagromadzenia emocji, wywołania dreszczyku...


Także i otwarte zakończenie pozostawia czytelnika w napięciu i oczekiwaniu na kolejną, trzecią już część.



Podsumowując, jeśli szukacie powieści, która z jednej strony wzbudzi w was refleksje i poczucie więzi z rodziną, jeśli jesteście w zatargu z kimś bliskim i chcecie się pojednać, jeśli potrzebujecie odprężenia, ale także opowiadania z wątkami historycznymi oraz ukazania jak wielki wpływ ma na nas przeszłość, 
jeśli szukacie odpowiedzi na pytanie czy da się żyć ze świadomością zła które się wyrządziło, ciężkich wydarzeń oraz trudnych przeżyć - ta seria z pewnością odpowie na te oraz na wiele innych waszych pytań. Serdecznie polecam. Pani Sylwio, z niecierpliwością czekam na kolejny tom! 




wtorek, 12 marca 2019

Trzynastego.......



13.03.2019


Trzynastka ma coś w sobie. To "coś" sprawiło, że uznana została za pechową. Chociaż osobiście nie wierzę w tego typu przesądy i staram się traktować je z przymrużeniem oka, to jednak czasem warto dla pewności "odpukać w niemalowane".

Najbardziej popularny "zabobon" trzynastego to oczywiście czarny kot. Jeśli przebiegnie ci drogę to trzeba poczekać aż ktoś inny pierwszy przekroczy trasę jego przebiegu i "zabierze" pecha ze sobą. Jeśli chodzi o literackie postacie czarnego kota to myślę, że pierwszym jaki przychodzi na myśl jest Salem z "Sabriny...."

Znalezione obrazy dla zapytania salem kot

Z kolei tym bardziej ambitnym z pewnością kojarzy się Behemot z "Mistrza i Małgorzaty".
Obaj przedstawiciele tego gatunku, choć próbują pozować na przysłowiowych "twardzieli" są w rzeczywistości wybitnie inteligentnymi i całkiem sympatycznymi stworzeniami, które niejednokrotnie przewyższają swoimi zachowaniami i rekcjami ludzi.
                                        Znalezione obrazy dla zapytania behemot kot

Trzynastego dnia miesiąca nie można także deptać po szczelinach, przechodzić pod drabiną ani rozsypać soli. Wszystkie te z pozoru prozaiczne i codzienne czynności w tej konkretnej dacie mogą doprowadzić do katastrofy na miarę "Blackout-u" Elsberga. Jeśli wiec chcesz "szaleć" rób to przez pozostałe 365 dni. Nie trzynastego.

Jeśli natomiast chcesz odgonić od siebie pecha koniecznie weź na szczęście koniczynę, słonia z wysoko zadartą trąbą albo inny talizman na szczęście. Może być totem, niczym w bajce "mój brat niedźwiedź". Jestem pewna, że każdy potencjalny przykry przypadek cię wtedy ominie.

Znalezione obrazy dla zapytania totem mój brat niedźwiedź

Oczywiście, chciałabym zaznaczyć, ze ten post ma charakter wyłącznie żartobliwy :)
W każdym jednak razie, w tym roku wypada w środę - sam środek tygodnia. Niezależnie od tego jakie macie plany na ten dzień i jak ciężki może się on okazać - życzę wam powodzenia :)

poniedziałek, 4 marca 2019

Marzec. Kiedy to się stało?

STOSIK CZYLI PODSUMOWANIE LUTEGO

Luty to najkrótszy miesiąc w roku, o czym łatwo się przekonać zaglądając w kalendarz. W zależności od tego czy mamy rok przestępny czy zwykły ma 28 lub 29 dni. O tym z kolei wie nawet dziecko - a przynajmniej takie, które ma za sobą pierwsze kilka miesięcy nauki w szkole. Oczywista oczywistość.


Nie jest jednak oczywistością w jaki sposób te 4 tygodnie minęły jak przysłowiowy jeden dzień. Pamiętam jak w rozmowie z koleżanką powtarzałam, że dopiero był 1 stycznia, a już mamy luty. 
Teraz powinnam odpowiednio zmienić nazwy miesięcy. Plusem jest to, że zdecydowanie bliżej nam do wiosny - robi się cieplutko, kwiaty kwitną, ptaki śpiewają, do życia budzą się pozytywne uczucia, emocje, a  wraz z nimi kwitną też pomysły na nowe powieści. Tempo czytania również rośnie.bo przecież nie ma nic lepszego i bardziej romantycznego niż oddanie się dobrej lekturze na parkowej ławce albo na kocyku.

Ten post, wbrew pozorom, nie ma na celu przeglądu nowości wydawniczych na nowy sezon, ale dokonanie podsumowania lutego. Jestem sama zdumiona własnym tempem, ponieważ przez te króciutkie 28 dni przeczytałam (a może raczej pochłonęłam) 14 książek (ok - w tym 2 audiobooki, ale jednak to też książki). Z pewnością nie zrecenzuję ich wszystkich, ale w kolejności chronologicznej lista lutowa (wraz z krótką oceną) przedstawia się następująco:

1. Kontratyp - Remigiusz Mróz
recenzja jest tutaj - w skrócie - jeśli komuś miał się udać tak szalony pomysł na fabułę jak to ma miejsce w tym wypadku to tylko Mrozowi i Chyłce :)

2. Mąż na niby - Nina Majewska-Brown
literatura kobieca, Dobrze, choć może nieco rozwlekle pokazane rozterki i perypetie życiowe kobiety zdradzonej przez męża, która musi poradzić sobie w nowej sytuacji - mierzy się w tym zakresie zwłaszcza z utratą wiary we własną kobiecość

3. Dom czwarty - Katarzyna Puzyńska
Oj! Dawno nie czytałam o Lipowie. Minęło co najmniej kilka miesięcy od mojej ostatniej wizyty u młodszego aspiranta Daniela Podgórskiego i sierżant sztabowej Emilii Strzałkowskiej. zmieniło się dużo, ale zdecydowana większość pozostała taka sama, co sprawia, że trochę poczułam się jakbym wracała do domu.

4. W promieniach szczęścia - Agata Przybyłek
Agata Przybyłek jak zawsze niezawodna - ciepła powieść rozgrywająca się na wielu płaszczyznach, na którą trafiłam dokładnie w momencie, w którym potrzebowałam nadziei i otuchy

5. Z otchłani - Martyna Senator
New Adult. Chyba jestem już za dorosłą na ten gatunek, ale nie mogłam przecież pozostawić serii niedokończonej. Poza tym , Martyna Senator nawet powieść z założenia dedykowaną dla młodzieży potrafi tak zaczarować, że dorośli też odnajdą w niej coś dla siebie

6. Zostań do rana - Agnieszka Krakowiak-Kondracka
kolejna bohaterka z serii "Judyt" i polskich Bridget Jones. Żelazny charakter, mnóstwo humoru, zawirowania życiowe i absolutnie fantastyczny obraz relacji matki i córki.

7. Cudze jabłka - jw.

8. Kobiety nieidealne. Iza - Magdalena Kawka, Małgorzata Hayles
Przykład tego, że nawet jeśli tomy serii można czytać oddzielnie to jednak nie należy tego robić. Oczywiście, przyjemność z lektury była niepodważalna (zwłaszcza, że odnalazłam w Izie pewne własne cechy), ale pewnie odbiór byłby nieco inny gdybym poznała bohaterkę w innych okolicznościach. I oczywiście nieco więcej czasu zabrało mi rozeznanie się w treści - kto jest kim, czyim dzieckiem i dlaczego Japończykiem.....

9. Trzecia - Magdalena Stachuła
Chciałam zacząć od Idealnej, ale akurat nie miałam takiej możliwości, bo po prostu nie było jej w bibliotece. Ta pozycja była moim pierwszym i z pewnością nie ostatnim spotkaniem z autorką. Przez cały czas miałam wrażenie jakbym czytała kolejną powieść J.P. Delaney, którego uwielbiam. wielkie brawa za stworzenie kryminału na międzynarodowym poziomie

10. Pod mocnym aniołem - audiobook - Jerzy Pilch
Od czasu tej lektury słowo deliryk i delirium nigdy nie będzie już brzmiało tak samo. świetnie pokazane rozterki alkoholika i jego problemy niezrozumiałe dla osób z zewnątrz. Pokazanie jego walki, absurdów dnia codziennego, wzlotów i upadków. A to wszystko z pasją czytane przez Andrzeja Grabowskiego. Dobra fabuła i dobry lektor - czy mogło sie skończyć inaczej niż sukcesem? Teraz z czystym sumieniem mogę obejrzeć film i jestem pewna, że Robert Więckiewicz też dał w nim popis swoich umiejętności.

11. Dlatego od ciebie odeszłam - Agata Przybyłek
Oficjalnie największe zaskoczenie tego miesiąca. Nie powiem nic więcej poza tym, że książka swoim zakończeniem szokuje. Jest to jednak szok w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

12. Życie na zamówienie. - Karolina Wilczyńska
Po serii "stacja Jagodno" autorka tworzy nową bohaterkę. I bardzo dobrze. Czasem warto zrobić przerwę, choćby po to, żeby nie popaść w pewien schemat zachowań i szkodliwą rutynę. Klimat powieści pozostaje ten sam, ale pojawiają się nowe elementy - jak choćby dotąd nie poruszana problematyka scysji rodzinnych, zrywania relacji, dorastania w przyspieszonym tempie a nawet - prześladowana przez niechcianych adoratorów. Czyta się błyskawicznie i jeszcze szybciej chce się więcej.

13. Na dnie duszy - Anna Sakowicz
Trzy pokolenia, trzy kobiety - tak różne, a tak podobne. Zjednoczone przez śmierć seniorki rodu Rozalii, która przez całe życie oschła wyjawia rodzinne sekrety. wodzi swoją córkę, wnuczkę i członków rodziny za nos, stawia przed nimi zagadki do rozwiązania tylko po to żeby na końcu okazało się, ze faktycznie nikt nic nie wie, a to seniorka znała swoich najbliższych lepiej niż oni sami siebie. Zabawna powieść,(głowie z powodu wspomnianej babki Rozalii, ale także bardzo, bardzo refleksyjna. Dzięki tej lekturze możemy przejrzeć samych siebie jak w lustrze.

14. Terapeutka.  -Bernadetta Prandzioch
Gdyby nie to, że zalegała na domowej półce pewnie bym po nią nie sięgnęła, Dobra, ale właściwie nic poza tym. Jej treść jakoś rozmyła mi się między pozostałymi 13 książkami z tego miesiąca i nieszczególnie zapadła w pamięć. Ale jako że to debiut to można wybaczyć. Czas pokaże, czy pojawią się kolejne i czy będą one lepsze. Warsztat literatki wyrabia się  przecież  z kolejnymi powieściami, a najważniejsze jest to, żeby iść w górę.

Listy mogą być równie dobrze miłosne jak i zza grobu.

Remigiusz Mróz "Listy zza grobu" Są tacy autorzy, których nazwiska bronią się na rynku czytelniczym same. Jednym z nich j...